poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdzial 16: Zamawianie taksowki.

**Annabelle's POV**


Bezmyślnie błądziłam wzrokiem po Zaynie, nie mogę kontrolować moich myśli, zawsze kończy się na tym, że myślę o nim. Tak, wciąż z nim jestem co nie pomaga, ale mu ufam. Jeślibym tego nie robiła, nie byłoby mnie tutaj. Prawdopodobnie byłabym w domu albo co gorsza z Erickiem... ale nie chce teraz o tym myśleć. Zayn sprawia, że czuje się bezpieczna i tylko to się liczy.
Ale tak bardzo jak nie chce myśleć o tym gdzie mogłabym teraz być, nie mogę przestać myśleć o tym, że to wszystko jeszcze się może obrócić. Co jeśli nie zaufałabym Zaynowi za pierwszym razem? Co jeśli powiedziałabym policji, że mnie porwał? Dlaczego tego nie zrobiłam? Ponieważ oczywiście ufam Zaynowi. Byłam przerażona Harrym, powiedział, że mi coś zrobi jeśli komukolwiek powiem.
Pomimo że to dopiero kilka dni, wydaje mi się jakby minęły tygodnie, nawet miesiące przez to, że to wszystko wydarzyło się w ciągu ostatnich 72 godzin. To całkiem szalone,a ja zdołałam zaufać chłopakowi w moim wieku którego właściwie nie znam.
Z powrotem spojrzałam na Zayna. Jest nachylony, zbiera nasze ubrania z podłogi i pakuje do małej torby. Pod jego koszulką mogę zauważyć jak ma napięte ramiona, nie mogę od tego widoku oderwać wzroku za każdym razem kiedy bardziej się nachyla, ukazując mały kawałek opalonej, pięknej skory.
- Będziesz tu tak stać i się na mnie patrzeć czy mi pomożesz? - głos Zayna powoli dotarł do moich uszu i zarumieniłam się, wybudzając się ze snu. Spojrzałam na niego w konsternacji i zabrałam się za pomoc, rumieniąc się, że przyłapał mnie na patrzeniu się na niego. Nic nie powiedziałam, próbowałam ukryć twarz pod włosami i podniosłam poszewkę na kołdrę z podłogi. Zupełnie nie wiem jak ona się tam znalazła, biorąc pod uwagę, że dzisiaj rano ścieliłam łóżko. Położyłam ją na łóżku, roztrzepując małe zagięcia, na szczycie ułożyłam poduszki.
- Możemy iść? - spytał, podnosząc torbę i zwracając uwagę na mnie, jego oczy wypalają dziury w moich kiedy czeka na odpowiedz.
- Tak, oczywiście. Chodźmy. - powiedziałam, przerywając kontakt wzrokowy. Spojrzałam na jego telefon i nasze śniadanie. które leży na boku. Spośród tego całego rozemocjonowania, które się działo dzisiejszego ranka, planowaliśmy wymeldować się z tego hotelu i uciec jak najdalej stąd i całkowicie zapomnieliśmy o posiłku za który zapłaciliśmy.
- Och - wymamrotał za mną Zayn, pewnie myśląc dokładnie o tym samym. - Cóż, zapłaciliśmy za to  i będziemy głodni jeśli tego nie zjemy, dodatkowo możemy nie mieć czasu żeby przystanąć i śpiewać więc lepiej weźmy to ze sobą. - rozkoszny akcent Zayna ukształtował razem słowa. Od razu się z nim zgodziłam, kiwając jak zagubiony szczeniak. Podszedł do zimnych już tostów, składając je razem i włożył je do torebeczki.
Wsunął swój telefon do kieszeni i wyszliśmy. Szczerze mam nadzieje, że nie natrafimy na kelnera, w sumie to byłaby teraz najgorsza rzecz jaka by się mogła stać. Pomimo, że Zayn go wcześniej nie uderzył i myślę, że jeśli byłaby taka okazja, nie zawahałby się.
Zeszliśmy na dół, na koniec korytarza to pierwszy raz jak widzę to miejsce. Zayn mnie wczoraj wnosił, ponieważ byłam zmęczona. Ściany są w kolorze beżowego marmuru. Szczerze nie rozumiem jak mężczyzna może tak wyłożyć cały hotel i mieć jeszcze wystarczająco pieniędzy żeby go udekorować, marmur musi być bardzo drogi.
Dotarliśmy do końca schodów, Zayn pchnął drzwi do lobby i puścił mnie pierwszą. Odetchnęłam z ulgą kiedy zobaczyłam, że nie ma tutaj mężczyzny którego wczoraj brunet prawie pobił. Odwróciłam się, Zayn spojrzał się na mnie i wiem, że myśli dokładnie o tym samym co ja.
- Nie martw się Bella, nawet jeśli by tutaj był, nie uderzyłbym go. Nie zrobiłbym ci tego, chyba że by mnie to tego zmusił. - wyszeptał, słowa dotarły do mojego mózgu i powoli jeszcze raz je powtórzyłam. Mam tendencje to robienia tego nałogowo, szczególnie teraz gdy mogą mieć podwójne znaczenie.
Szybko razem wyszliśmy z hotelu, mrożące powietrze uderzyło w nasze twarze i gołe ciała, wiatr jest zimniejszy niż wczoraj. Jest bardziej wietrznie, a moje włosy zostały rozwiane.
Zerknęłam na Zayna który próbuje uchronić naszą torbę z ubraniami i pieniędzmi, poprawił ją na ramieniu.
- Myślę, że musimy zamówić taksówkę albo coś takiego. - krzyknął do mnie, przez mocny wiatr. Wiem, że odkrzyknięcie do niego byłoby bezużyteczne więc po prostu kiwnęłam głową. Wyjął telefon i wybrał numer.


**Eric's POV**

- Dzień dobry, mogę zamówić taksówkę?  - Zayn powiedział do telefonu. Dzięki mojemu małemu urządzeniu mogę wszystko słyszeć. Założyłem podsłuch i teraz mogę zacząć mój plan. Plan odebrania Belli.
- Tak, będzie za jakieś dziesięć minut. - inny facet powiedział po drugiej stronie, pewnie taksówkarz. To jest to. Będę kierowca taksówki.
Zgarnąłem kurtkę z wieszaka i wyszedłem z domu, Dzisiaj jest bardzo zimno, a ja nie mogę się spóźnić. Pobiegłem do końca ulicy w poszukiwaniu taksówki.
Nagle, zauważyłem szary samochód w dole ulicy i szybko podszedłem. Wiatr wieje mi prosto w twarz i trochę mnie spowalnia. W końcu dotarłem, mężczyzna siedzi w środku i czyta gazetę. Idealnie.
Szybko otworzyłem drzwi i wyciągnąłem faceta, krzyknął na mnie i zaczął wołać o pomoc. Uderzyłem go i wdrapałem się do samochodu. Kluczyki są na siedzeniu więc włożyłem je do stacyjki,  odpalając silnik.
Trzasnąłem drzwiami,właściwy kierowca patrzy się na mnie w rozpaczy, złośliwie się do niego uśmiechnąłem i odjechałem. . Mam pięć minut żeby dotrzeć do tego hotelu a to jest dobre dziesięć minut drogi,
Przejechałem parę razy na czerwonym świetle, ignorując trąbienia innych kierowców, śmiejąc się sam do siebie. Mam w sobie coraz więcej adrenaliny.
Po trzech minutach drogi przez czerwone światła i wymijanie innych samochodów, znalazłem się na rogu gdzie jest Zayn i Bella, Gdy skręciłem zdałem sobie sprawę z tego, że mogą mnie rozpoznać dlatego założyłem kaptur a na to jeszcze czapkę. Wyglądam trochę podejrzanie, ale przynajmniej mnie nie poznają.
Podjechałem i zatrąbiłem więc mnie usłyszą. Bella oderwała wzrok od szklanej hotelowej ściany i zerknęła w moją stronę. Zauważyła mnie i odwróciła się, odsłaniając Zayna. Otworzył jej drzwi i oboje wyszli.
Odblokowałem drzwi, patrzyłem jak wsiadają do środka i z powrotem zablokowałem.
- Więc gdzie jedziemy? - zapytałem, ukrywając uśmiech który formuje się na mojej twarzy.










_____________________________________________________
Wiem, ze nawalilam bo od ponad miesiaca nie bylo rozdzailu, ale po prostu nie mialam chwili czasu zeby go przetlumaczyc. Liceum robi swoje i naprawde mam mase nauki, szczegolnie na tym profilu co jestem (niestety nie na taki chcialam sie dostac). Mam nadzieje, ze jeszcze to czytacie i zobacze pare komentarzy pod tym rozdzialem. Szcezre licze na duzoooo.
Piszcie czy chcecie abym nadal to tlumaczyla czy moze historia Belli i Zayna juz wam sie znudzila?
Jak sie podoba nowy szablon?
Jeśli chcesz być informowana o nowych rozdziałach wpisz swój tt w komentarzu.